Od marzeń do Mistrza

Komunikat o błędzie

  • Notice: Undefined index: colorbox_multivalue_index w colorbox_field_formatter_view() (linia 481 z /home/wcrs/domains/wcrs.pro-linuxpl.com/public_html/drupal/drupal_7/sites/all/modules/colorbox/colorbox.module).
  • Notice: Undefined index: colorbox_multivalue_index w colorbox_field_formatter_view() (linia 481 z /home/wcrs/domains/wcrs.pro-linuxpl.com/public_html/drupal/drupal_7/sites/all/modules/colorbox/colorbox.module).

Wywiad z Pauliną Okaj - zawodniczką austriackiej drużyn SV Arminen oraz reprezentantką Polski w hokeju na trawie. Rozmowę prowadzi Iwona Jadżyn oraz Adam Konik.<--break->

IJ: Skąd pomysł, aby zająć się grą w hokeja na trawie?

Do gry zainspirowała mnie starsza siostra Marlena. W tamtych latach, w miejscowości, gdzie mieszkam (Łozina pod Wrocławiem) hokej na trawie był jedyną dyscypliną sportową dostępną dla dziewczyn – głównie dzięki wysiłkom pana Tadeusza Marca, znakomitego trenera, a zarazem wielkiego człowieka. Razem z siostrą uczestniczyłam w kilku meczach, co bardzo mi się spodobało. Zachęcona jej osiągnięciami zaczęłam sama uczęszczać na treningi i tak to już trwa od 14 lat.

IJ: Jak wspominasz początki gry w hokeja? Trudno było nauczyć się zasad gry, opanować sztukę operowania kijem hokejowym?

Według mnie, to nie jest trudne. Sama zaczęłam grać jeszcze jako dziecko, mając zaledwie 8 lat. Wiadomo, na początku była to bardziej zabawa niż nauka, aczkolwiek po paru latach pewne ruchy weszły mi w krew i stały się bardzo naturalne. Obserwuję czasem zachowanie znajomych, którzy biorą do ręki kij i nieudolnie próbują coś tam nim podbijać. Dla nich ta czynność wydaje się bardzo skomplikowana, bo nigdy wcześniej jej nie wykonywali. Uważam, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia.

IJ: Mogłabyś w kilku słowach przybliżyć zasady obowiązujące w hokeju?

Oczywiście, z tym, że najpierw należy zrobić wyraźne rozgraniczenie: ze względu na warunki pogodowe latem, w hokeja gra się na trawie, a zimą na hali. Te dwie dyscypliny nieco się od siebie różnią. Hokej na trawie wygląda bardzo podobnie jak piłka nożna: są dwie drużyny, dwie bramki i jedna piłka, celem jest strzelenie gola, ponieważ mecz wygrywa zespół, który zdobędzie więcej bramek. Drużyny składają się z jedenastu zawodników w polu oraz pięciu rezerwowych. Regulaminowy czas gry to dwie połowy po 35 minut, rozdzielone 10-minutową przerwą. Jeśli chodzi o ogólne zasady, to może po krótce: kij do hokeja jest z jednej strony płaski z drugiej wypukły, gramy jednak tylko płaska stroną – sytuacja, w której piłka dotknie wypukłej części traktowana jest jako przewinienie, piłka nie może także mieć styczności z ciałem zawodnika - w przeciwnym razie mamy faul, tylko bramkarz może blokować piłkę kijem, rękami, nogami i innymi częściami ciała. Warto również wspomnieć, że podczas gry należy unikać niebezpiecznych, wysokich piłek, gdyż mogą one zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu zawodników. W halowej odmianie hokeja gra toczy się dwa razy po 20 minut z 5-minutową przerwą, w polu gry występuje pięciu zawodników, szósty jest bramkarz. Boisko jest zdecydowanie mniejsze, w końcu gra toczy się na hali, kije też nieco różnią się od trawiastych – są cieńsze. Piłki nie można uderzać, ale należy ja pchać po powierzchni hali, reszta zasad jest w zasadzie taka sama. 

AK:Z jakich materiałów wykonane są przyrządy do gry w hokeja: kij i piłka?

Kij może być syntetyczny - wykonany z włókna szklanego połączonego z węglowym lub drewniany, to zależny jakim kijem woli grać zawodnik. Piłka stanowi natomiast mieszankę gumy i kauczuku. Jej średnica wynosi ok. 7 - 7,5 cm, waga to natomiast ok. 160 g. Piłka może nie jest ciężka, ale za to bardzo twarda, potrafi wybić zęby czy nawet złamać nos.

IJ: Jak wyglądała Twoja droga do kariery? Od kiedy reprezentujesz nasz piękny kraj na arenie międzynarodowej?

W reprezentacji zaczęłam grać kiedy miałam 15 lat. Zostałam zauważona i dano mi szansę. Stopniowo zaczęłam awansować. Najpierw była kadra do lat szesnastu, następnie do osiemnastu, ponadto mając 18 lat grałam także w kadrze seniorek. Obecnie mogę występować już tylko w kadrze seniorek, niestety wiek nie pozwala mi na udział w meczach niższych kategorii (śmiech).

AK: Na jakiej pozycji grasz?

Na pomocy, jestem tak zwanym rozgrywającym.

AK: Można Cię porównać do rasowego środkowego pomocnika w piłce nożnej?

Myślę, że musimy charakteryzować się podobnymi cechami. Trzeba mieć pogląd sytuacji na boisku. Środkowi, są typowymi rozgrywającymi, oni tak jakby dyktują charakter gry - rozdzielają piłki. Myślę, że pozycja rozgrywającego zarówno w hokeju jak i w piłce nożnej wygląda mniej więcej tak samo, zawodnicy na tym stanowisku mają bardzo podobne funkcje.

IJ:Grasz w reprezentacji Polski oraz w zagranicznym klubie, ponadto jeszcze studiujesz, trudno pogodzić ze sobą te zajęcia?

Przyznam, że są takie momenty, kiedy mówię sobie: „po co mi to wszystko”, „nie mam już siły”, ale zaraz po tym nadchodzi chwila odpoczynku i negatywne myśli odchodzą. Oczywiście nie jest lekko, ale wszystko można ze sobą pogodzić. Studiuję fizjoterapię na Akademii Wychowania Fizycznego i dzięki przychylności prowadzących jakoś udaje mi się pogodzić naukę z grą. Mam też indywidualny tok nauczania. Dzięki niemu mogę troszkę manewrować terminami zajęć, odrabiać je z innymi grupami. Znajomi często dziwią się jak ja daję radę trenować, a do tego jeszcze na przykład nauczyć się na kolokwium, myślę, że to kwestia chęci. Jeżeli komuś bardzo na czymś zależy, to wszystko jest do pogodzenia. Przy dobrym rozplanowaniu zajęć, na różne rzeczy znajdzie się czas.

AK: Obecnie należysz do austriackiego klubu Sv Arminen. Jak zagraniczna drużyna odbiera polskie zawodniczki?

Dosyć dobrze. Austriacy cenią polskie zawodniczki. Aktualnie oprócz mnie w austriackiej lidze grają jeszcze dwie Polki. Wszystkie cieszymy się dużym poważaniem. To taki trochę paradoks, ponieważ porównując ligę austriacką do polskiej, nasza krajowa liga okazuje się słabsza. Natomiast zestawiając kadry Polski i Austrii wypadamy zdecydowanie lepiej. Jest to związane z tym, że sporo koleżanek z reprezentacji gra obecnie w zagranicznych klubach w Holandii, Niemczech, Austrii i Hiszpanii, kiedy więc wszystkie powracamy do kraju poziom kadry zdecydowanie się podnosi. 

IJ: Na którym miejscu znajduje się Twój klub w Austrii?

Ligę halową skończyłyśmy na II miejscu, w zeszłym tygodniu, brałyśmy udział w rozgrywkach klubowych o Puchar Europy i zajęłyśmy VI miejsce. Natomiast na boisku otwartym rundę jesienną zakończyłyśmy na I miejscu. Jest całkiem dobrze.

IJ: A na którym miejscu w rankingu światowym plasuje się polska reprezentacja?

W rankingu światowym, nie stoimy może najlepiej, ale za to mamy naprawdę wysokie osiągnięcia w rozgrywkach halowych: V miejsce na Mistrzostwach Świata i III miejsce na Mistrzostwach Europy - to już nie jest byle co. Łatwiej skompletować piątkę dobrych zawodników na halę, niż jedenastoosobową drużynę na trawę, aczkolwiek cały czas czekamy na sukcesy na otwartym boisku i mamy nadzieję, że one stopniowo będą się pojawiać.

AK: Członkowie austriackiego klubu nie traktują polskich zawodniczek trochę po macoszemu? Pochodzicie w końcu z innego kraju, w dodatku takiego, który mimo wszystko posiada mniejsze osiągnięcia sportowe w hokeju.

Przyznam, że na początku trochę osób miało co do nas pewne obiekcje. Ogólnie w Wiedniu, w Austrii żyje bardzo dożo Polaków i nie ukrywajmy, nie wszyscy robią dobre wrażenie. Może dlatego niektórzy traktowali nas przez pryzmat ogółu – mając negatywne wrażenia z kontaktów z pojedynczymi Polakami, przenosili je na wszystkich. Ale ogólnie świat hokeja nie postrzega Polaków jakoś bardzo negatywnie i jestem z tego zadowolona. W tym momencie gram swój trzeci sezon w Austrii. Pierwsze dwa lata występowałam w klubie HC Wiev, w 2012 r. we wrześniu zmieniłam klub i obecnie gram w Sv Armireni – awansowałam na wyższy poziom i to mi się podoba.

IJ: A jak od kuchni wygląda zgrupowanie kadry? Ciężko jest zgrać się z koleżankami z drużyny, z którymi na co dzień nie grasz w klubie?

Zazwyczaj pierwsze zgrupowanie, początkowe dni w cyklu przygotowawczym są trudne, ponieważ spotykamy się wtedy po pewnej przerwie. Kłopot mają trenerzy, którzy na powrót muszą scalić drużynę, problem mamy również my – zawodniczki. W kadrze obowiązują inne zasady, inna taktyka niż w klubie, w związku z czym musimy sobie przypomnieć pewne zagrania i na powrót przyzwyczaić się do gry ze sobą, aczkolwiek nie jest to bardzo trudne. W tym momencie w kadrze Polski mamy bardzo zgraną ekipę, gramy razem już od paru lat i nasze zgranie widać nie tylko na boisku, ale przede wszystkim poza boiskiem. Myślę, że od tego tak naprawdę należy zacząć budowę drużyny - od atmosfery i w naszym zespole to bardzo fajnie funkcjonuje, co później przekłada się na jakość gry.

IJ: W kadrze narodowej gra się trudniej niż w klubie? Trzeba intensywniej trenować?

Myślę, że tak. W kadrze są zupełnie inne wymagania, inne cele stawia się zawodnikom. Gra w kadrze i gra w klubie to po prostu dwa różne typy rozgrywek, prowadzonych na innym poziomie.

AK: Co czujesz, gdy przychodzi ten czas, że zakładasz koszulkę z godłem Polski i wiesz, że w tej chwili reprezentujesz nasz kraj?

To niesamowite uczucie, które ogarnia mnie jeszcze przed rozpoczęciem meczu, gdy stoję na boisku i słyszę hymn narodowy. Czasem czuję wtedy ścisk w żołądku. Jestem bardzo dumna z tego, że gram w reprezentacji Polski i mogę nosić koszulkę z orzełkiem. Trudno opisać to uczucie komuś, kto nigdy go nie doświadczył, aczkolwiek myślę, że można sobie wyobrazić tę podniosłą atmosferę, która wówczas panuje. Naprawdę rewelacja.

AK: Masz wówczas większą tremę niż podczas zwykłych ligowych meczów? Czujesz presję związaną z faktem, że reprezentujesz już nie tylko mały klubik, ale cały kraj?

Nie odczuwam presji, raczej motywację, szczególnie jeśli na trybunach siedzą znajomi lub rodzina i słyszę ich doping. Po tylu latach gry nie doświadcza się już tak silnego stresu jak na początku. Nie myślę o tym, że biorę udział w rozgrywkach reprezentacji. Spotkania na poziomie krajowym traktuję zwyczajnie, podobnie jak inne mecze. Owszem, rozgrywkom reprezentacji towarzyszy inna atmosfera – na tym polega różnica, jednak do każdego meczu podchodzę tak samo skoncentrowana.

AK: A podczas meczu o mistrzostwo? Czy gra o najwyższą stawkę obciążona jest większym stresem? Trener powtarza Wam, że musicie wygrać?

Niczego nie musimy. Nikt nam nie każe zwyciężać, same tego chcemy. Po to gramy, żeby wygrywać. Zwycięstwo jest podstawowym celem każdego sportowca. Na tym polega cała frajda. Nikomu nie sprawia przyjemności bycie drugim, każdy dąży do tego by być tym pierwszym, najlepszym. Gra na wysokim szczeblu, powiedzmy na imprezie rangi Mistrzostw Europy czy Mistrzostw Świata, przy kilkutysięcznej publiczności jest naprawdę ekscytującym przeżyciem. Wtedy sam doping wydziela już adrenalinę, aczkolwiek jest to zjawisko bardziej pozytywne niż negatywne. Stres, który się pojawia nie wzbudza paniki ani nie powoduje trzęsienia rąk, wręcz przeciwnie - napełnia nas energią do gry. 

AK: Co poradziłabyś osobom, które chciałyby grać w hokeja, od czego powinny zacząć?

Przede wszystkim taka osoba powinna udać się na trening, zobaczyć jak wygląda kij do hokeja na trawie, piłeczka, spróbować nauczyć się nimi operować. Hokej jest szybki, pełen zaskakujących zwrotów akcji - wynik w ciągu kilku minut może zmienić się z pułapu 2:0 do poziomu na przykład 3:2. Trzeba to zobaczyć i na własne oczy przekonać się czy taka dyscyplina sportu będzie dla mnie naprawdę interesująca.

AK: Są takie elementy gry, czysto techniczne, które mogą sprawiać początkującym szczególny problem?

Myślę, że najtrudniej nauczyć się sprawnego operowania kijem. Problem często stanowią także obowiązujące zasady. W hokeju na lodzie czy w unihokeju piłeczkę można uderzać obiema stronami kija, w hokeju na trawie, tak jak wcześniej wspomniałam, piłkę odbija się jedynie płaską częścią kija. Poza tym dla całkiem początkujących osób już samo trafienie w piłkę z zamachu z pewnością może oznaczać sporą trudność.

AK:A przyjęcie piłki i wykonanie podania do zawodnika ze swojej drużyny?

Sądzie, że nie są to bardzo trudne elementy, wiadomo, że wszystko wymaga treningu, precyzji, dostosowania siły do uderzenia, ale wydaje mi się, że początkującym zawodnikom podania nie powinny sprawiać dużego problemu. Najtrudniejsze jest prowadzenie piłki przy kiju i tak zwany drybling. Kłopotliwe może być również precyzyjne uderzenie do bramki, dokładnie tam, gdzie chcemy, a nie tam, gdzie piłka przypadkowo poleci.

IJ: Hokej na trawie jest grą zespołową. Wynik meczu zależy bardziej od indywidualnych umiejętności zawodników czy raczej od współpracy całej drużyny?

Gra w hokeja jest jak układanka, jeżeli jeden element nie pasuje lub zawodzi to cała zabawa traci sens. Wynik zależy od funkcjonowania wszystkich pionków w drużynie, od tego ile każdy indywidualnie wkłada w grę. Kolejnym ważnym elementem jest umiejętność współdziałania ze sobą całej drużyny, bo na boisku nie ma szans, żeby zdziałać coś pozytywnego w pojedynkę.

AK: Ale przecież są też takie sytuacje, w których jeden zawodnik samotnie przemierza całe boisko, by na końcu strzelić efektowną bramkę.

Wiadomo, że zdarzają się też takie sytuacje, ale w hokeju, podobnie jak w każdej grze zespołowej, liczy się przede wszystkim współpraca. Żeby wynik końcowy mógł być naprawdę fajny zawodnicy muszą ze sobą współgrać. Indywidualnie zbyt dużo nie można zdziałać. Nie znam zawodnika, który ma na tyle siły, aby biegać w jedną i drugą stronę, być zarówno w ofensywie, jak i w defensywie przez całe 70 minut, bo tyle trwa mecz. Podczas rozgrywek w hokeja każdy z zawodników musi dać coś od siebie.

IJ: Ile czasu poświęcasz na treningi, aby wciąż być na szczycie?

W moim przypadku potrzebna jest duża ilość czasu, ponieważ głównie muszę trenować indywidualnie. W Wiedniu jestem na jednym treningu w tygodniu, rzadziej na dwóch. Od czasu do czasu ćwiczę też z pobliską drużyną Polaru Wrocław. Poza tym całe moje przygotowanie opiera na indywidualnych ćwiczeniach, w związku z czym treningi biegowe, siłownia, basen to codzienność. Nie mogę pozwolić sobie na odpoczynek, każdego dnia trzeba zrobić coś dla hokeja.

IJ: Sama sobie wyznaczasz plan treningowy, czy otrzymujesz konkretne wymogi ze strony klubu?

W tym momencie realizuję plany biegowe, które dostałam z kadry. Jednak zazwyczaj wiem jakie przygotowanie techniczne czeka zawodniczki w Austrii, więc po prostu staram się robić to samo we Wrocławiu.

IJ: Jakie cele sportowe stawiasz sobie na najbliższe lata?

Przede wszystkim awans wraz z kadrą do Mistrzostw Europy grupy A seniorek – to nam otworzy ścieżkę olimpijską. Ponadto myślę, że chciałabym spróbować gry w jeszcze innej lidze zagranicznej. Niestety liga austriacka jest wciąż ligą amatorską. Zawodowo można pograć w hokeja w takich krajach jak Holandia, Hiszpania, czy Anglia. Mam nadzieję, że uda mi się trafić do jednej z najlepszych drużyn europejskich.

 

 

 

 

Tagi: